piątek, 28 stycznia 2011

4.



Tym razem oficjalna kartka- wg mnie jedna z najlepszych brazylijskich jakie dotychczas w ogóle otrzymałam. Salvador de Bahia to trzecie co do wielkości brazylijskie miasto. Leży nad Zatoką Wszystkich Świętych. Stolica stanu Bahia jest bardzo ważnym portem nad Oceanem Atlantyckim. Co ciekawe, do 1763 roku miasto było stolicą ówcześnie portugalskiej Brazylii :) Miasto jest położone na różnych poziomach łańcucha górskiego, więc podzielono je na dolne i górne.

Warto dodać, że karnawał w Salvadorze jest jednym z największych ulicznych karnawałów na świecie!  Trwa 6 dni i 6 nocy. Święto to reklamowane jest hasłem :  „Bahia: maior explosão de alegria“ (Bahia: największy wybuch radości :) W czwartek przed Środą Popielcową burmistrz miasta przekazuje klucze do jego bram grubemu Rei Momo,  królowi karnawału. Na ulicach bawi się przeciętnie półtora miliona ludzi, aż do Środy Popielcowej. Jest scena główna, muzyczne ciężarówki i mnóstwo pochodów :) Aż chciałoby się tam pojechać, szczególnie w czasie egzaminowym /jeszcze jeden!/.

Chciałam dodać jeszcze dwa słówka. Pierwsze to, że w mieście tym możemy obejrzeć pomnik Ludwika Zamenhofa, twórca języka esperanto. A drugie trochę kulinarne: gdy czytałam o Salvadorze moją szczególną uwagę zwróciła potrawa Acaraje- podobno są to kulki z musu fasolowego i raków, smażone na głębokim oleju palmowym. W Salvadorze dostąpne prawie na każdym rogu ulicy. Ciekawe jak smakują ;)

czwartek, 27 stycznia 2011

3.


Dzisiaj coś swapowego- symbol Lisbony, żółty tramwaj. Kartkę otrzymałam niedawno, od Chińczyka studiującego w Portugalii ;) Spodobała mi się przy okazji oglądania postcrossing gallery i aż głupio mi było prosić, bo chłopak świeżynka, ale poprosiłam i w gratisie dostałam parę rzeczy zgodnych z moimi zainteresowaniami ;) Avis jest bardzo kontatkowy i nawet planują z przyjaciółmi podróż do Polski! Na razie wymieniamy się co jakiś czas, czekam na jego podróż do Barcelony i jakieś świeże nabytki pocztówkowe.

A teraz o kartce.. Portugalia zawsze mnie fascynowała i fascynuje nadal. Uwielbiam kartki stamtąd. Ten kraj ma dla mnie coś magicznego, wybrzeża i ocean,  wszystkie 'święte' miejsca, bardzo dziwny, ale melodyjny język, specyficzna nastrojowa muzyka, interesujące filmy...  No i Lisbona, sama w sobie aż wyciąga ręce do mnie abym ją odwiedziła. Niestety Portugalia nie należy do najtańszych krajów /podobnie jak Włochy- ale o tym później/.

Żółty tramwaj- symbol Lisbony. Słynny Eléctrico 28 podążający wąskimi uliczkami miasta.  Jednowagonowy stary tramwaj przemierza ulice Alfamy, przez Baxia, aby dotrzeć do innej części Lisbony- Bairro Alto. Swoją podróż rozpoczynamy w Largo Martim Moniz, a kończy na Campo de Ourique /Prazeres/. Lisbona położona jest na wzgórzach, więc tramwaj to się wznosi to zjeżdża w dół, a to wszystko między tymi ciasnymi ciemnymi tajemniczymi uliczkami;) Jak będę w Lisbonie- a kiedyś będę na pewno!- to na pewno przejadę się tym tramwajem. I zazdroszczę Wam wszystkim, którzy odwiedzili już to piękne miasto!

Portugalskie pocztówki na pewno będą pojawiały się tu często, bo nie mogę wyjść z zachwytu kiedy wyjmuję je ze skrzynki :)

A tymczasem pora uczyć się historii myśli psychologicznej, co nie jest niestety tak fascynujące jak pocztówkowa turystyka ;D


wtorek, 25 stycznia 2011

2.


Kartka sentymentalna, bo otrzymana jako pierwsza w ramach postcrossingu. Z Holandii ;) Oczywiście oficjalna. Na razie leczę przeziębienie i szykuję się do egzaminów, więc ciekawsze rzeczy pojawią się tu dopiero za parę dni ;) A na razie obejrzcie sobie ten śliczny holenderski widoczek ;)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

1.



Witajcie!
Jak na prawdziwego pasjonata przystało, nadchodzi czas gdy trzeba założyć własnego pocztówkowego bloga. Moja kolekcja jest już na tyle spora, że warto ją zaprezentować większej liczbie oglądających ;) Szablon i tym podobne są jeszcze w ustalaniu/ wykonywaniu i trochę potrwa zanim ten blog będzie wyglądał tak, jakbym chciała, ale już na początku zaprezentuję pierwszą kartkę.

Jest to oficjalna kartka z Nowej Zelandii (moja jedyna jak na razie). Przedstawia wody termalne w miejscowości Rotoura. Jest to miasto w środkowej części wyspy, mieszka w nim 68 tyś mieszkańców, z czego aż 35% to Maorysi. Warto wspomnieć, że miejsce to jest dla nich ważnym ośrodkiem kulturowym, to właśnie tu znajduje się jedyny maoryski teatr. Miasto uznawane jest za nowozelandzką stolicę zjawisk geotermalnych, podobno w mieście można wyczuć charakterystyczny zapach siarkowodoru unoszący się w powietrzu. Znajduje się tam park geotermalny o wdzięcznej nazwie Te Puia z gejzerem Pohutu wyrzucającym strumienie pary i gorącej wody na wysokość do 20 metrów około 4 - 5 razy na godzinę (tak mówi internet; ))/ Ogólnie miejscowość nastawiona jest na turystykę. Znajduje się też tam wulkan, który w 1886 dokonał dużych zniszczeń.

Tyle na dziś, mam nadzieję, że mój blog rozwinie się i będziecie chętnie tu zaglądali.